Zdrada w wakacje? – Nie ma mowy.

W lipcu i w sierpniu mamy najmniej zleceń od podejrzliwych małżonków.                 Razem spędzają urlop i są sobie wierni – przyznają detektywi.

Źródło: Życie Warszawy, czerwiec 2008
Tagi: detektyw, detektywi, detektywistyka, zdrada, poszukiwanie

Detektyw Bohdan Szpakowski uratował przed rozpadem niejedno małżeństwo

Konflikty rodzinne, zdrady, ustalanie miejsca pobytu to blisko 80 procent spraw zgłaszanych przez warszawiaków do agencji detektywistycznych. Ale ich pracownicy mówią wprost: rzadko rozpoczynamy prywatne dochodzenie, bo wiele osób, gdy opadną emocje, wycofuje zlecenia. Natychmiastowego działania żądają obawiający się jelenich rogów mężowie i wściekłe z powodu podejrzeń o ich niewiernośc żony.

– Dobry detektyw to przede wszystkim negocjator wyciszający emocje swych klientów. Wystarczy zaczekać dzień, dwa, by opadło wzburzenie. Zawsze namawiam ich do spokoju – wyjaśnia Detektyw Bohdan Szpakowski, właściciel Licencjonowanej Agencji Detektywistycznej Ochrony Osób i Mienia w Warszawie. Nie zaprzecza, że postępujący tak detektywi ratują przed kryzysem niejedno małżeństwo.

Ale teraz pomagają w tym także wakacyjne rodzinne wyjazdy. – Wspólny wypoczynek nie służy podejrzeniom – dodaje Szpakowski.

A obroty spadają…

Detektywi przyznają jednak,że chociaż cieszą się, gdy klienci się godzą, to niestety z tego powodu pieniędzy im nie przybywa. – Wolałbym, by wakacje były krótsze. To czas, kiedy ludzie nie wydają u nas pieniędzy na sprawdzanie, co kto robi, kiedy jest bez drugiej połowy. Obroty spadają znacznie – wyjaśnia warszawski detektyw.

W czasie wakacyjnej przerwy znacznie mniej jest także innych spraw, nie tylko dotycznących spraw damsko-męskich.

– Ludzie bardziej zainteresowani są odpoczynkiem. Do powaznych spraw chcą wrócić dopiero we wrześniu – mówi inny „prywatny śledczy”. A jeśli już ktoś wynajmie detektywa, by śledził kogoś na wakacjach, ile będzie musiał za to zapłacić? Godzina pracownika agencji w terenie to wydatek minimum 50 zł. Plus koszty.

– Praca operacyjna nie należy do łatwych – mówi Krzysztof Walendziewski z firmy Lider.

Za najtrudniejsze sprawy klient musi zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale agencji będących w stanie się ich podjąć jest w Polsce zaledwie kilka.

Bednarski nie na kłopoty

Fachowcy przyznają, że pospolity Bednarski ma niewiele większe uprawnienia od przeciętnego Kowalskiego, a jego klienci mają często lepszy sprzęt do rejestracji dźwięku lub obrazu niż wynajęty przez nich detektyw.

Licencjonowanych agencji jest w Warszawie jedynie 20. Ale detektywistyczne usługi oferuje znacznie więcej. Jak to możliwe? Wystarczy koncesja na ochronę mienia i osób, a przy wpisie do rejestru działalności gospodarczej wymienić „usługi detektywistyczne”. – Takie firmy maja często tańszą ofertę, ale i poziom ich usług niższy – uprzedzają legalni detektywi.