Źródło: Gazeta Nasze Miasto, Ciechanów, 28 lutego 2008r.
Autor: Piotr Siwanowicz
Tagi: detektyw, detektywistyka, zlecenia, zdrady

Detektyw to ostatnia deska ratunku, ktoś, kto może rozwiązać każdy problem. Tak myślą często ci, którzy zwracają się o pomoc. Jednak telewizyjny obraz twardziela z pistoletem w kaburze ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Na co dzień ograniczają go przepisy, a uprawnienia ma niewiele większe niż zwykli obywatele. Rynek usług detektywistycznych w Polsce to nie tylko duże metropolie. Popyt na nie rośnie w małych miastach jak Ciechanów, Płońsk, Mława. Małżeńskie zdrady, ustalanie miejsca pobytu, zlecenia od firm sprawdzających pracowników to detektywistyczny chleb codzienny, drobnica. Zlecenia dotyczące większych spraw: porwań, zabójstw, sprawy zwązaneze sporymi sumami pieniędzy należą do rzadkości. Do ich realizacji potrzeba odpowiedniego sprzętu i specjalnie przygotowanych agentów.

„Pódziesz do piachu. Wywiozą cię w bagażniku. Zapłacę, ile trzeba” – taką obietnicę złożyła mieszkanka Mławy swemu mężowi. On miał dość awantur i zaproponował, by się rozwiedli. Ona zaczęła mu grozić. Rozmowa toczyła się w ich mieszkaniu, ale była rejestrowana na dyktafonie. W samochodzie pod blokiem czekał detektyw. To jedna z typowych spraw, jakimi się zajmują. Większość z nich przyjęcie zlecenia zaczyna nie od cennika, ale skrupulatnej selskcji. Eliminują w ten sposób tematy, które przerosłyby ich mozliwości.

Dobry detektyw powinien być psychologiem i umieć ostudzić emocje, którymi często kierują się klienci.

– Dobry detektyw powinien być dobrym psychologiem. Czasami klienci reagują zbyt gwałtownie. Wystarczy, by poczekali dzień czy dwa z podjęciem ostatecznej decyzji, a emocje mijają – mówi detektyw Bohdan Szpakowski. Biuro ma w Warszawie, ale rozszerzył swoją działalność o Ciechanów. Otworzył tu licencjonowaną agencję detektywistyczną oraz ochrony osób i mienia Lider.

– Usługi detektywistyczne to działalność gospodarcza. Prowadząc ją, trzeba pamiętać przede wszystkim o regulującej ją ustawie – twierdzi szef Lidera. Ale mając za sobą tylko ustawę, nie sposób funkcjonować w tej branży. Rozległe kontakty, czasami wsparte finansowymi argumentami, to metody zapewniające skuteczność.

– Nie pomogła mi prokuratura, policja, sąd, rzecznik praw dziecka. Gdyby nie pomoc detektywa, nie wiem, czy odzyskałbym swoją córkę – mówi Olga z Płońska. Po rozwodzie wyprowadziła się z domu. Sąd przyznał jej prawo do opieki nad dzieckiem. Ale mąż wywiózł córkę do swojej rodziny. kiedy zawiodły próby jej odzyskania, zwróciła się do detektywa. – Moi ludzie ustalili, gdzie przebywa dziecko. Interweniowaliśmy w prokuraturze – mówi szef biura, które przyjęło zlecenie. Po dwóch dniach dziewczynka wróciła do matki. Kiedy Zaginęła Mariola, 27-latka z Nowego Dworu, rodzice poprosili o pomoc detektywa. Ten ustalił, gdzie i z kim przebywała ostatnio. Nie mógł zrobić nic więcej. Dziewczyna zatarła za sobą wszelkie ślady. Złożyła nawet oświadczenie na policji, by jej nie szukano. Więcej szczęścia mieli rodzice Pawła z Przasnysza. Pracujący i wynajmujący mieszkanie w Warszawie syn zaczął unikać z nimi kontaktu. Pomógł detektyw. Ustalił, że chłopak spędza czas w podejrzanym towarzystwie na niekończących się balangach. Dzięki rodzicielskiej perswazji zerwał z takim stylem życia.

Najtańsze są sprawy związane z rozwodami. Za zlecenie trzeba zapłacić 500-600 zł. Ale w tej branży nie ma sztywnego cennika. Ustalenie miejsca pobytu to przeważnie 2 tys. zł. Podobnie kosztują zlecenia od firm, które chcą sprawdzić, czy np. menadżer nie pracuje na dwie strony. Nie są to małe pieniądze, ale i niełatwo je zarobić. Praca detektywa, który potrafi rozwiązać każdą zagadkę, można znaleźć tylko w telewizji.

One Thought to “Detektyw to ostatnia deska ratunku”

Comments are closed.